Kategoria: Różne

Miłość

 

 

Paweł  delikatnie nacisnął klamkę, drzwi ustąpiły. Wszedł do zalanego popołudniowym światłem pokoju. Pod ścianą stało białe, szpitalne łóżko. Zmrużył oczy, poszukał znajomego kształtu. Leżąca na łóżku staruszka uśmiechnęła się do niego.

–  Witaj, Pawełku. Cieszę się, że przyszedłeś. – Wskazała mu miejsce obok siebie. Paweł usiadł. Delikatnie dotknął suchej, pomarszczonej dłoni.

Read More

Czerwone światło

1.

Jestem zmęczona. Jeszcze 10 minut i odpocznę. Zrzucę buty, zdejmę tę kieckę, nienawidzę jej! Otworzę wino… i zapomnę o pracy. Boli mnie kark, wciąż czuję napięcie w mięśniach. To był trudny klient, ale dałam radę. Jeszcze tylko kilkanaście minut i będę w domu. Napuszczę wody do wanny, jakiś olejek, w tle Bocelli. Rozluźnię się. Może poczytam. Zadzwonię do…Och. Co do cholery ten idiota robi?! Czemu ten pedał tak źle działa, co się dzieje?! O rany…Boże! tylko nie to! Niech mu nic nie będzie! Skąd on się tu wziął…Co to jest? Czemu mam mokrą sukienkę?  Te drobinki? To szyba? Co to za tłum? Skąd wzięli się ci ludzie? Czego chcą? Co się stało? Muszę wysiąść i sprawdzić, co z tamtym facetem? Chyba leży na jezdni. Dlaczego nie mogę ruszyć ręką? Czemu nie mogę się poruszyć? Co tak śmierdzi? Muszę mu pomóc. Jest mi zimno…jest mi bardzo zimno. Wysiądę, muszę sprawdzić, nie mam sił. Jeszcze chwila i zbiorę się. Syrena wyje? Aha, karetka jedzie. Muszę zjechać…muszę…

 

2.

Siedzisz nieruchomo. Starasz się oddychać równo, głęboko. Trzymasz się. Wiesz, że stało się coś złego i starasz się o tym nie myśleć. Wyobrażasz sobie, ze biegniesz po łące. Nie ma cię tu, jesteś tam. Patrzysz w niebo, myślisz tylko o gwiazdach. Jedna, druga, o, tam jest Mars. Robisz sobie wycieczkę. Inna atmosfera tu jest, to dlatego tak brakuje ci tchu, ale za to jest tak pięknie. Wszystko inne jest nieważne… I czujesz dotyk obcej dłoni. Wraca ci świadomość. Już  wiesz, gdzie jesteś. Czujesz bój. To przez chwilę…. Wiesz przecież, że minie, bo ból zawsze mija. Czujesz się marnie. To nic, to nic. Zasypiasz. Nie wolno ci! Pamiętasz z ratownictwa, że nie wolno, ale to jest silniejsze od ciebie. Robisz wdech… Liczysz gwiazdy. Skupiasz się, nie chcesz spać, ale…opuszczasz swoje ciało. Ono zostaje tam, gdzie niedawno byłaś ty. A ty ulatujesz. Jesteś wolna.

3.

Trzymał ją za rękę, tylko tyle mógł zrobić. Ktoś wzywał karetkę, ktoś krzyczał. Miała szeroko otwarte oczy. Była taka młoda, taka śliczna i taka przypadkowa. Wiedział, że czegoś chce. Miała w oczach prośbę. Widział krew na jej sukience i kierownicę wciśniętą nienaturalnie w jej ciało. I widział rowerzystę leżącego na jezdni. To był ułamek sekundy, kiedy ten rower wtargnął na jezdnię. Ona nie mogła nic więcej zrobić, poza tym, co zrobiła, odruchowo. Popatrzył na samochód, w który uderzyła. Zobaczył w nim kierowcę z głową bezwładnie zwisającą na piersi. Odwrócił głowę,  Zobaczył rowerzystę wstającego z ziemi. Patrzył z niedowierzaniem, jak tamten podnosi rower, wsiada i wolno rusza, nabiera rozpędu, znika za zakrętem. Patrzył w martwe oczy ślicznej dziewczyny. Jeszcze klika minut temu był tylko przechodniem. Miał czerwone światło, on i rowerzysta, ale to już przeszłość…To był taki piękny dzień…

Powinien wstać i sprawdzić, co dzieje się z tamtym kierowcą. Nie mógł jednak zostawić jej tu samej. Miała zimne dłonie. Chciałby je rozgrzać. Chciałby cofnąć czas.

Rekrutacja

–  Co robisz z tym pudełkiem Ninko?Babcia pochyliła się nade mną i przyglądała mi się uważnie.

–  Zdjęcia babciu robię, to mój aparat jest.

To było 30 lat temu. Miałam wtedy 6 lat. Mój ojciec kupił sobie aparat fotograficzny. Był z niego bardzo dumny. Robił nam zdjęcia cały czas, w dzień, w nocy i w każdej sytuacji. Tamtego dnia byliśmy u babci Jadzi. To były jej imieniny, było dużo prezentów, tata robił wszystkim zdjęcia. Zazdrościłam mu. Bardzo chciałam mieć taki aparat, albo chociaż potrzymać przez chwilę to cudo z wielkim okiem i wieloma pokrętłami, ale tata konsekwentnie odmawiał.

–  Za mała jesteś, nie rusz, to drogie jest. Jak podrośniesz to się zobaczy.

Byłam rozczarowana. Rozpłakałam się wtedy żałośnie i uciekłam do kuchni. Na podłodze leżała siatka, pełna porwanego papieru, różnych wstążek, pudełek i pudełeczek. Jedno pudełeczko leżało obok. Było takiej wielkości jak aparat taty. Wzięłam je sobie. Przyłożyłam do oka. Naciskałam wyimaginowany spust, cyk, cyk, kiedy babcia weszła do kuchni i zadała mi pytanie:

 co robisz z tym pudełkiem Ninko?

Postanowiłam wtedy, że kiedy dorosnę zostanę sławnym fotografem. Dlaczego akurat teraz przyszło do mnie to wspomnienie? Nie wspominałam tego momentu nigdy dotąd. Być może zdjęcie, na które właśnie patrzyłam, przypomniało mi tę scenę.

Ze zdjęcia patrzyła  na mnie mała dziewczynka z pudełkiem w dłoni. Niby nic szczególnego, ale to zdjęcie, miało w sobie coś magicznego. Światło padało pod wyjątkowym kątem i rozświetlało twarz, a właściwie oczy dziewczynki. Cała reszta nie była tak ważna. To oczy były bohaterem zdjęcia. Cudne oczy. Dwuwymiarowy obraz ożywał i sprawiał wrażenie, jakby był cząstką wyjętą z prawdziwego świata. To było niesamowite.

Miałam szczęście, że mój tygodnik wysłał mnie, żebym zrobiła fotoreportaż z otwarcia wystawy znanego fotografa, Adama Kordoby. Napawałam teraz duszę obrazami, jakich nigdy nie widziałam. Zdjęcia żyły, poprzez zamkniętą w nich dynamiką. Magiczne światło czyniło z tych fotografii dzieła sztuki. Pozwalało zobaczyć uwiecznione życie w inny sposób. Mówiły do mnie.

Zwykle pierwszego dnia na wystawach jest dość głośno. Ludzie rozmawiają ze sobą, wymieniają uwagi, cieszą się, że się spotkali. Kieliszki delikatnie dzwonią, flesze błyskają, szczęk migawek uzupełnia resztę. Zwykle, bo dziś było inaczej. Ludzi było sporo, delikatny szmer rozmów nie zakłócał oglądania zdjęć. Ludzie przesuwali się, zatrzymywali, zamierali, jak ja…a we mnie rodziło się uczucie, którego jeszcze nie potrafiłam nazwać. Od kilku lat byłam fotografem. Zrobiłam wiele zdjęć, niektóre były wyjątkowo udane, ale takich jak te, które wisiały na ścianach, nie umiałam robić. Chyba nikt inny, poza autorem wystawy nie potrafił robić takich zdjęć. Kim jest ten człowiek, który zamknął chwilę w obrazie w sposób tak wyjątkowy? Jak wygląda, co myśli, co czuje, kiedy naciska guzik spustu? W jaki sposób i o czym rozmawia z człowiekiem, którego fotografuje?

frag. opowiadania pt. “Nina”

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén